wtorek, 21 lipca 2015

Nowy dom

Między Szprychami ma nowy domek, już tylko po angielsku.

Cała zawartość bloga zostałą przeniesiona, ściany pomalowano i ocieplono - cóż chcieć więcej.

Poprawcie swoje linki, RSSy i cokolwieki. Podsuńcie innym. Albo i nie.


Serdecznie zapraszam.

Bye blogger, you've been good.



czwartek, 21 maja 2015

314 dni


...długo się nie widzieliśmy. Minęło ponad 10 miesięcy od kiedy ostatni raz pisałem co piszczy między moimi szprychami. Jak to bywa ku temu powody, jedne lepsze, jedne gorsze.

Byłem...

niedziela, 13 lipca 2014

Wymarzone szlaki: Z Wołowca do Rachowa do Przyjaciół



   Opusczam Stryj wczesnym rankiem i ruszam prosto na dworzec złapać elektryczke, bilety są tanie a ja nie mam ochoty przedzierać się przez główne arterie w drodze do Wołowca. 
Opłacony ja, opłacony rower, zostawiam go w przejściu między wagonami. Siadam, patrzę jak drzewa powoli przewijają się przez ekran okna i słucham cygańskich instrumentów rozbrzmiewających w drugim końcu wagonu.

sobota, 15 marca 2014

Czerwono-Czarno na Borżawie: Cisna, Wołowiec, Stryj





OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wkraczam to Parku Narodowego Połoniny i wszystko jest zielone, i wszystko prowadzi w dół. Słowacja wita asfaltami zmielonymi w pył. Tylko cienka szara linia niesie pamięć bardziej cywilizowanych czasów.

środa, 26 lutego 2014

Bunyan Velo Nr 4



Bunyan Velo Nr 4
Przeczytasz tutaj

To już czwarty raz, gdy magazyn Bunyan Velo zdobi odchłań internetu. Z zawartością rozpiętą na 200 stronach jest największym do tej pory!

Spędź trochę czasu oddychając świeżym lipcowym powietrzem, popijając czeskie pivo i jeżdżąc z Lael przez ciche, czeskie dróżki w Červenec in Czech,  albo wspinaj się po peruwiańskich zboczach El Silencio z Cassem w This is not the gringo trail. Po co pić poranną kawę w domu, jeśli można złapać za rower, zapakować maszynkę i naważyć kawy na świeżym powietrzu z Robem w #Coffeoutside!

14 opowiadań czeka na Ciebie.

A ja? Jestem radosny i jeżdżę i raz, dwa, trzy, cztery...

niedziela, 16 lutego 2014

No końcu świata: Z Zyndranowej do Łupkowa i dalej



Po spaniu w namiocie przez ostanie dni postanowiłem, iż nadszedł czas na odrobinę luksusu - rozkładana kanapa na werandzie przyszła w samą porę. Ciepłą i rzeźką noc dzieliłem z kotem przybłędą. W górach nigdy nie śpi się samemu...